Home > Inne, Polska > O problemach komunikacyjnych w państwie Polskim.

O problemach komunikacyjnych w państwie Polskim.

Zachód a Polska.

Biorąc pod uwagę fakt, że Polska jest krajem postkomunistycznym (do czego wielokrotnie będę nawiązywał w dalszej części notki),  nie należy się zbytnio dziwić sytuacją jaka ma miejsce jeśli chodzi o stan komunikacji publicznej w porównaniu do państw Europy Zachodniej (Niemcy, Francja, czy UK).  W krajach wysoko rozwiniętych stawia się na komunikację publiczną głównie ze względu na ekologię, jak również zmniejszenia korków na drogach, czy po prostu wygody. Pociągi typu TGV, osiągające prędkości ponad 300 km/h w naszym kraju nie miałyby racij bytu z powodu istniejącej infrastruktury kolejowej, która jest w fatalnym stanie. Swego rodzaju szansą może okazać się 1 stycznia 2010 roku, gdy nasz rynek otworzy się na przewoźników zachodnich, głównie niemieckich.  Porównanie mam chociażby na przykładzie wsi   Šilheřovice u naszych południowych sąsiadów – 1500 obywateli,  autobusy co dosłownie 15 minut (również w weekendy), nowoczesne Solarisy (skądinąd paradoks – polska produkcja, której u nas mało), z drugiej strony mamy moją rodzinną wieś, gdzie jeżdżą jedynie stare Ikarusy czy Autosany (w stanie IMO niezdatnym do użytku) należące do PPKS Rybnik. Miejscowość ma 950 mieszkańców i leży 12km od Wodzisławia Śląskiego, gdzie w tygodniu roboczym autokary poruszają się co godzinę, często w porach tak niedogodnych, że na lekcje muszę czekać około godziny. W dodatku w soboty jadą 4 (słownie: CZTERY) autobusy, w niedziele żaden. Dlatego pytam się, jak Czesi potrafią dbać o swoich mieszkańców, podczas gdy Polacy już nie?  Rozumiem, że jeszcze 25 lat temu w naszym kraju rządzili komuniści, a pieniądze, które po wojnie dostaliśmy od Niemiec przejęła Rosja, a które miały służyć naprawie infrastruktury w naszym kraju. Swoją drogą biorąc pod uwagę mentalność naszych rządzących, pieniądze te zapewne i tak by przepadły bez śladu. O jakości naszych dróg  wspominać nie będę, bo każdy wie jakie są.

Jak to jest?

Może okażę się człowiekiem „o małym rozumku”, jednak nie potrafię pojąć, dlaczego gdzie indziej asfalt jest lepszej jakości i nie ma tylu dziur, dlaczego go naprawiając można zrobić cały pas, zamiast łatać dziurawe fragmenty… można by wymieniać w nieskończoność. Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że dopóki nie poprawi się sytuacja w polskim drogownictwie nie ma co liczyć na reformy kolejnictwa, budżet na ten drugi cel jest około 5 krotnie niższy (3mld  w porównaniu do 15mld ). Ciekaw jestem, czy gdyby rozwinąć transport publiczny, podnieść komfort podróżowania, a przy tym utrzymać sensowne ceny, udało by się przejąć jakąś część kierowców (taki jest cel spółki PKP Intercity [źródło])
Nie rozumiem również wielu innych kwestii związanych ze stanem naszej gospodarki i ekonomii, ale o tym w kolejnych wpisach w tej kategorii. Na koniec chciałbym podkreślić, że całe powyższe wypociny to moja subiektywna opinia (wiem, że w dużych miastach jest trochę lepiej), więc zapraszam do dyskusji ;-)

Kategorie:Inne, Polska Tagi:, ,
  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków